UKS Lider Swarzędz
ul. Polna 21
62-020 Swarzędz

tel.: 61-817-25-74
tel./fax: 61-817-25-74

NIP: 777-29-29-283
REGON: 300368914

lider.swarzedz@wielkopolskizpn.pl

LIGA ŻAKÓW (GRUPA MISTRZOWSKA) WIOSNA 2012


5.04.2012 r., Poznań
Warta Poznań - Lider Swarzędz – 5:1

 

Wreszcie zima dobiegła końca i wracamy na boisko…

 

To, jak dotychczas, nasz najważniejszy sezon w historii LIDERA 2003, bo po udanej jesieni i wygraniu grupy w lidze Wojewódzkiego Związku Piłki Nożnej, awansowaliśmy do Grupy Mistrzowskiej, w której „kaliber” przeciwników jest już znacznie cięższy…
Zaczęliśmy ligę meczem z jedną z najstarszych piłkarskich firm w Polsce, drużyną „zielonych”, czyli poznańską Wartą…

 

Tego dnia, niestety, pogoda była fatalna, było zimno i padało. Poziomem gry dostroiliśmy się do pogody, był to chyba nasz najgorszy mecz w ostatnich kilku miesiącach. Poza tym brakowało kilku chłopców, którzy nieźle sobie radzą w obronie, czyli Koralka, Miłosza i Ptaszka, więc na jej środku, z konieczności, zagrał Książka, normalnie grający w ataku…

 

Graliśmy naprawdę słabo, nic się nie kleiło i, mimo iż Oli bronił dobrze, daliśmy sobie na boisku przy Drodze Dębińskiej strzelić aż pięć bramek, trafiając tylko raz, po rajdzie i pięknej indywidualnej akcji Alberta.

 

 


 

 

13.04.2012 r., Śrem
Szóstka Śrem - Lider Swarzędz – 2:2

 

Pojechaliśmy do Śremu w bojowych nastrojach, ale, niestety, od początku meczu nie było tego naszego nastawienia na zdobycie punktów widać…

 

W pierwszej połowie graliśmy słabo… W środku pola nie było jeszcze najgorzej, było dużo dobrych, celnych podań, ale już pod bramkami było kiepsko, a momentami wręcz źle. Pod bramką przeciwnika, jak już nam się udało pod nią przedostać, co nie zdarzało się, niestety, zbyt często, raziliśmy nieskutecznością i nie potrafiliśmy stworzyć żadnego zagrożenia.

 

Pod naszą bramką z kolei było zbyt dużo zamieszania i bałaganu, a szczególnie groźnie robiło się po rzutach rożnych, dobrze egzekwowanych przez „Szóstkę”. Jeden z nich zakończył się pięknym golem, strzelonym głową przez zawodnika wbiegającego w nasze pole karne. Dobrze broniący Oli był w tej sytuacji zupełnie bezradny. A więc do przerwy 0:1…

 

W drugiej połowie wreszcie się obudziliśmy i zaczęliśmy zdecydowanie atakować, stwarzając groźne sytuacje pod bramką przeciwnika, który rozpaczliwie się bronił, zamknięty w „hokejowym zamku” na swojej połowie. Na efekty tej przewagi nie trzeba było długo czekać, ponieważ świetne strzały Fornala i Bartka dały nam po kilkunastu minutach gry prowadzenie 2:1 i radość z pięknych akcji i bramek.

 

Kontrolowaliśmy mecz i wydawało się, że dowieziemy ten wynik do końca, mimo iż „Szóstka” groźnie kontratakowała, ale, niestety, „strzał rozpaczy”, oddany w ostatniej minucie meczu przez zawodnika drużyny ze Śremu, zza pola karnego, znalazł drogę do naszej bramki. Oli, który był zupełnie zasłonięty i nie widział piłki nie miał w tej sytuacji nic do powiedzenia… Wkrótce potem sędzia odgwizdał koniec meczu.

 

Szkoda…, w samej końcówce straciliśmy dwa cenne punkty… I jak tu nie wierzyć w pechowy „Piątek 13-tego” ?

 

 


 

 

28.04.2012 r., Swarzędz
Lider Swarzędz – Poznaniak Poznań – 8:1

 

Wreszcie mogliśmy zagrać u siebie, na trawie, którą lubimy bardziej od sztucznej nawierzchni „Orlików”, na których trenowaliśmy w Paczkowie i Bogucinie przez ostatnich kilka tygodni.

 

Początek meczu wcale nie zapowiadał tak zdecydowanego zwycięstwa, ponieważ Poznaniak od początku zdecydowanie zaatakował i przez kilka minut nie mogliśmy przejść środkowej linii boiska. Jednak już pierwsza nasza kontra zakończyła się bramką, którą świetnym strzałem z prawej strony pola karnego zdobył Albert. Po bramce zaczęliśmy już grać swoje i posypały się kolejne bramki, czego efektem był wynik do przerwy 4:0.

 

Krótko przed przerwą, niestety, miało miejsce tragiczne zdarzenie. Zawodnik Poznaniaka, który ostro zaatakował wyprostowaną nogą szarżującego prawą stroną boiska Wojtka, złamał mu nogę…

 

Wyglądało to fatalnie… Tomek z Mieszkiem prowizorycznie usztywnili nogę i zabrali Wojtka do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili złamanie tuż pod kolanem, w dwóch miejscach (zarówno kość piszczelowa, jak i strzałkowa), co oznacza, niestety, kilka tygodni gipsu…

 

Drugą połowę meczu, podłamani wypadkiem Wojtka, zaczęliśmy słabo i Poznaniak strzelił dość szybko bramkę na 4:1. Po tej bramce chłopcy pozbierali się jednak i zaaplikowali przeciwnikom jeszcze 4 gole…

 

To zwycięstwo jednak zupełnie nas nie cieszyło…

 

 


 

 

11.05.2012 r., Środa Wlkp.
Polonia Środa - Lider Swarzędz – 1:1

 

Wiedzieliśmy, że to będzie ciężki mecz, bo Polonia, od czasu jak rok temu pokonaliśmy ich w Środzie aż 13:0, zrobiła bardzo duży postęp.
I było naprawdę ciężko…, a na domiar złego przyszło nam grać w 30-stopniowym upale i na boisku, które bardziej przypominało kartoflisko, niż plac do gry w piłkę nożną i na którym piłka „robiła co chce”... Szkoda, że gospodarze nie zdecydowali się na rozegranie meczu na dobrej murawie boiska, zlokalizowanego dosłownie kilkanaście metrów obok…

 

W pierwszej połowie graliśmy pod słońce i to kosztowało nas, na pięć minut przed przerwą, głupią bramkę „za kołnierz”, ponieważ Oli, nie widząc dobrze piłki, zbyt daleko wyszedł do wysokiego „balona” i piłka wpadła mu za plecami do bramki. Szczerze jednak należy przyznać, że bramka się Polonii należała, ponieważ mieli więcej z gry od nas i już kilka razy wcześniej Oli ratował nas przed utratą gola w beznadziejnych sytuacjach.

 

„Instruktaż” od trenera Łukasza w przerwie zadziałał, ponieważ w drugiej połowie zagraliśmy znacznie lepiej, stwarzając raz za razem groźne sytuacje pod bramką gospodarzy. Wyrównująca bramka jednak długo nie padała i doczekaliśmy się jej dopiero 10 minut przed końcem meczu, dzięki dobrej akcji Książki…

 

Ostatnie minuty meczu to ciągły napór Lidera i szereg niewykorzystanych sytuacji. Jeszcze w ostatnich sekundach meczu mieliśmy „setkę” i długo po końcowym gwizdku nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego w tej sytuacji nie padła bramka…

 

Warto dodać, że gospodarze zachowywali się wobec nas bardzo przyjaźnie, co, niestety, nie jest regułą w naszej lidze. Przed meczem trener Polonii przyniósł nam kilka butelek wody, a zaraz po meczu kilku chłopców ze Środy przyszło do naszych i gadali sobie o meczu, lidze i miejscach, jakie poszczególne zespoły zajmują w tabeli. A później jeszcze nasi chłopcy zostali poproszeni o ustawienie się do wspólnego zdjęcia z kolegami z Polonii. To było miłe… ?

 

 


 

 

18.05.2012 r., Swarzędz
Lider Swarzędz - Warta Poznań – 1:1

 

Szkoda, szkoda, szkoda…

 

Zaczęliśmy ten mecz z liderem naszej ligi bardzo bojowo, „wsiedliśmy” na Wartę od samego początku meczu i już po kilku minutach nasz kapitan, Bartek pięknym strzałem zza pola karnego dał nam prowadzenie.

 

Warta w pierwszej połowie prawie nie istniała, grała cofnięta i nie stwarzała żadnego zagrożenia pod naszą bramką. My z kolei graliśmy naprawdę bardzo dobrze i powinniśmy w pierwszej połowie strzelić jeszcze kilka bramek... Doskonałe sytuacje mieli Fornal (trafił w poprzeczkę), Książka (nie trafił czysto w piłkę na piątym metrze przed bramką) oraz Ptaszek (jego strzał z prawej strony w długi róg bramkarz Warty cudem wybił na róg)…

 

Druga połowa to był już jednak, niestety, zupełnie inny, słabszy Lider, cofnięty na własną połowę i próbujący szczęścia w grze z kontry.

 

Warta zaczęła tę drugą połowę bardzo bojowo, a my daliśmy się zdominować … Na skutek nie trzeba było długo czekać, bo już w 10 minucie, w myśl zasady „do trzech razy sztuka”, po potwornym zamieszaniu w naszym polu karnym i dwóch fantastycznych obronach Oliego, Warciarze wyrównali…

 

Zrobiło się nerwowo, w kolejnych kilkunastu minutach mogliśmy w kilku sytuacjach straci bramkę, ale mogliśmy też ją zdobyć. Najlepszą sytuację miał Bartek, w końcówce meczu nie trafiając w bramkę z sześciu metrów, niestety miał piłkę na gorszej, prawej nodze…

 

Skończyło się remisem, który wydaje się sprawiedliwy, ale pozostał niedosyt, bo przecież w pierwszej połowie mieliśmy Wartę „na widelcu” i mogliśmy wtedy rozstrzygnąć ten mecz na naszą korzyść…