UKS Lider Swarzędz
ul. Polna 21
62-020 Swarzędz

tel.: 61-817-25-74
tel./fax: 61-817-25-74

NIP: 777-29-29-283
REGON: 300368914

lider.swarzedz@wielkopolskizpn.pl

ŁÓDŹ SMS CUP 2013


Chęć wzięcia udziału w ŁÓDŹ SMS CUP 2013 zgłosiło 79 drużyn z całej Polski, z których organizatorzy zakwalifikowali do udziału 30 zespołów, które walczyły na 6 boiskach Szkoły Mistrzostwa Sportowego im. Kazimierza Górskiego w Łodzi w turnieju, który od czterech lat gromadzi krajową czołówkę dziecięcej piłki i zdaniem wielu trenerów stanowi nieoficjalne Mistrzostwa Polski rocznika 2003.



Pojechaliśmy na turniej już w przeddzień rozgrywek, w piątek, w składzie: Kacper DORNA, Kacper FORNALKIEWICZ, Łukasz GRODZKI, Dawid GULCZYŃSKI, Wiktor KORALEWSKI, Bartek ŁUCZAK (k), Wiktor PRZEBIERACZ, Jacek PRZYBYLSKI, Oliwier STRUGALSKI (b), Kacper VOGEL, Dominik ZABORNIAK i Albert ŻERKOWSKI, aby spokojnie z trenerami Łukaszem i Arkiem przygotować się do czekających nas przeżyć…



I faza turnieju – grupa C

„Panowie, grę w piłkę pokazać trzeba…”, LIDER przechodzi z piekła do nieba…

Jak to nam się, niestety, zdarza, kiepsko weszliśmy w turniej, ulegając w pierwszym meczu drużynie UKS SMS Łódź III 3:4.

Mecz rozpoczął się od naszych ataków i, jak to zwykle w piłce bywa, niewykorzystane okazje Bartka i Guliego zemściły się po błędzie  w obronie, który dał prowadzenie rywalom. Tuż przed przerwą wyrównał Łukasz, na co, niestety SMS, na początku drugiej połowy odpowiedział kolejnym golem i po błędzie naszego bramkarza jeszcze następnym…

Świetne spotkanie rozgrywał bramkarz drużyny łódzkiej, który „wyciągał” praktycznie wszystko, ale przy strzale Albiego z wolnego, od słupka, był bezradny. Kontaktowa bramka nie pomogła, bo po chwili było już 2:4. Na szczęście, będący w świetnej dyspozycji Albert, ponownie zmniejszył dystans po wyśmienitej indywidualnej akcji. Do końca usiłowaliśmy „dogonić” wynik i prawie by się udało, gdyby nie to, że na minutę przed końcem meczu, po kolejnej fantastycznej solowej akcji Albiego, zabrakło szczęścia, bo piłka po atomowym uderzeniu odbiła się od wewnętrznej części spojenia słupka z poprzeczką i wzdłuż linii bramkowej wyszła poza boisko…

„Męska rozmowa” z Trenerem Łukaszem, który między innymi tłumaczył nam, że mamy w końcu „zacząć grać w piłkę” pomogła, bo w drugim meczy pokonaliśmy MAZOVIĘ Tomaszów Mazowiecki 3:0, uzyskując prowadzenie po strzale Domina „w samo okno” (świetna asysta Bartka) już w 1 minucie meczu. Podbudowani prowadzeniem graliśmy niezłą piłkę i mieliśmy sporą przewagę, ale do końca pierwszej połowy nie udało nam się jej potwierdzić bramką. Druga połowa należała także do nas i po pięknym strzale Bartka pod poprzeczkę, po minięciu dwóch obrońców oraz atomowym uderzeniu Fornala z wolnego zakończyliśmy mecz w dobrych nastrojach.

W kolejnym meczu naprzeciwko Lidera stanął sympatyczny zespół, z którym w ostatnich dwóch latach potykaliśmy się już wielokrotnie, czyli LEGIA Warszawa, z którą zremisowaliśmy 2:2.

Pierwszą bramkę straciliśmy po błędzie w wyprowadzeniu piłki z własnego pola karnego, w pierwszej połowie. W tej części spotkania mieliśmy sporo szczęścia, bo najpierw przed utratą gola uratował nas słupek, a tuż przed przerwą stracie bramki zapobiegł Oli, który niesamowitą robinsonadą, w sobie tylko wiadomy sposób, obronił, mierzony w lewy dolny róg, strzał legionisty.

Początek drugiej połowy to najpierw parada Oliego w sytuacji sam-na-sam i słupek po dobitce, a chwilę później perfekcyjny strzał napastnika Legii z dystansu, nie do obrony, na 0:2…

I wtedy, kiedy dopingujący nas głośno rodzice chyba już nie wierzyli, że cokolwiek w tym meczu może się jeszcze zmienić, stało się… Bartek z rogu perfekcyjnie „trafił w głowę” Albiego, który fantastycznym uderzeniem nie dał szans golkiperowi Legii, zdobywając pierwszą bramkę „główką” w swojej karierze. Po tym golu myślą szkoleniową błysnął nasz Trener, który dokonał „pokerowych” zmian, pozostawiając w obronie, na pozycji „ostatniego”, tylko Ptaszka i posyłając „do przodu”, pod bramkę Legii naszych najwyższych zawodników. To był genialny manewr, bo chwilę później, po rzucie wolnym, kapitalnie wykonanym przez Bartka, Przebier, niczym profesor, musnął piłkę głową, zmieniając jej lot i dając nam „zwycięski” remis… W tym meczu pokazaliśmy, że Lider 2003 ma charakter i potrafi walczyć.

Ostatni mecz w grupie C zagraliśmy z jednym z najmocniejszych zespołów rocznika 2003 na Śląsku, czyli z ZAGŁĘBIEM Sosnowiec, wygrywając 3:1. Oczywiście nie byliśmy tego świadomi, ale, jak się dowiedzieliśmy po walce, to był mecz „o wszystko”, bo z układu tabeli wynikało, że zwycięstwo dawało nam 1 miejsce w grupie, remis dawał 3 miejsce, a porażka oznaczała ostatnie miejsce…

Zaczęliśmy ten mecz ze zbytnim respektem dla rywala, cofając się mocno i efekty przyszły praktycznie natychmiast, kiedy to sędzia nie chciał chyba zauważyć faulu na Fornalu, który, ciągnięty za rękę przez rywala, został przewrócony na ziemię, a faulujący zawodnik Zagłębia strzelił nam bramkę…

Na szczęście w tym dniu mieliśmy w zespole Albiego, który niezmordowanie podrywał nas do walki i który, tuż po wznowieniu gry ze środka, po pięknym rajdzie prawą stroną boiska, strzałem w długi róg, dał nam wyrównanie.

Druga połowa zaczęła się nerwowo…, niesieni fantastycznym dopingiem naszych rodziców mieliśmy przewagę, z której jednak nic nie wynikało, a sosnowiczanie groźnie kontratakowali. Napięcie sięgnęło zenitu, kiedy Bartek nie wykorzystał rzutu karnego, a dobitkę ponownie obronił fantastycznie grający w tym meczu bramkarz Zagłębia… Na szczęście następna akcja, po strzale Bartka i dobitce niezawodnego Albiego, dała nam prowadzenie, a chwilę później znowu błysnął Albi, który, po genialnej indywidualnej akcji, przesądził wynik meczu, ustalając jego rezultat na 3:1. Po tym spotkaniu rodzice krzyknęli nam z trybun, że wygraliśmy grupę i nasza radość nie znała granic… Najpierw był numer rodem z boisk Ekstraklasy „pod tytułem”: „Kto wygrał mecz ? LIDER ! Kto ? LIDER ! Kto ? LIDER, LIDER, LIDER !!! Alleluja, alleluja, alleluja UKS !!!”, a potem nasze wariackie kółeczko: „Tak się bawi, tak się bawi UKS !!!”…



II faza turnieju – grupa walcząca o Ligę Mistrzów lub Ligę Europejską lub Ekstraklasę

Po meczu naszych błędów wielu stracona szansa na finał turnieju…

Jak to często bywa, po najlepszym meczu w turnieju przyszedł słabszy i w spotkaniu o Ligę Mistrzów polegliśmy aż 0:4 z RAKOWEM Częstochowa, jak się później okazało, triumfatorem ŁÓDŹ SMS CUP 2013.

Trudno powiedzieć, czy „zaszkodził” nam zjedzony przed meczem dobry obiad, czy zbyt szybko się odprężyliśmy po wcześniejszych spotkaniach… Prowadziliśmy grę, bombardując bramkę rywali, której strzegł naprawdę doskonały golkiper, ale przegraliśmy ten mecz… Na bramkę Rakowa strzelali wielokrotnie Fornal, Albi i Bartek, a raz nawet Ptaszek, ale wszystko bez rezultatu, bo z naszej przewagi padały bramki dla rywali, którzy przez długie fragmenty meczu nie wychodzili z własnej połowy, a potem strzelali nam gole z kontry lub z dystansu…

Przegraliśmy w tym meczu szansę na awans do najlepszej „szóstki” turnieju, ale nie zamierzaliśmy odpuścić Ligi Europejskiej, czyli meczów w drugiej „szóstce” turnieju, o miejsca od 7 do 12. W związku z tym mocno się spięliśmy na kolejne spotkanie, w którym rozbiliśmy Akademię Piłkarską OLEŚNICA aż 7:1.

Hasło do ataku dał Domin, strzelając w pierwszej akcji meczu w „spojenie”, a już minutę później, cudownym strzałem z kilkunastu metrów, prowadzenie dał nam Bartek. Potem była „uliczka” Fornala i bramka puszczonego w nią Domina, następnie koronkowa akcja Lidera, wykończona przez Bartka oraz solowa akcja z bramką Domina po świetnym prostopadłym podaniu Jacka.

Drugą połowę mocnym akcentem zaczął nasz turniejowy „killer”, czyli oczywiście Albi i tylko on wie, w jaki sposób, po jego potężnym strzale z prawej strony, w krótki róg, piłka zmieściła się między słupkiem, a stojącym w tym rogu bramkarzem…

Wyluzowani wysokim prowadzeniem daliśmy sobie strzelić gola na 5:1, ale już po chwili Albi, mający w sobotę naprawdę „dzień konia”, podwyższył rezultat,  a ”dzieła zniszczenia” dopełnił Guli, ustalając końcowy rezultat…



III faza turnieju – Liga Europejska

Walka z upałem, Gospodarzami, Legią Warszawa i brutalami…

Niedzielny poranek,  rześki po potężnej burzy, która w nocy przeszła nad Łodzią, zaczęliśmy meczem z POLONIĄ Warszawa, zremisowanym 1:1. Po pierwszej akcji warszawiaków wyprowadziliśmy zabójczą kontrę, po której, po prostopadłym podaniu Bartka, Albi strzelił z prawego skrzydła, nie do obrony, w długi róg… Polonia grała wysokim pressingiem, z którym trudno nam było sobie poradzić i miała więcej z gry. Po jednej z akcji polonistów popełniliśmy szkolny błąd na środku obrony, który kosztował nas zwycięstwo i utratę dwóch, tak cennych w Lidze Europejskiej, punktów… Mieliśmy jeszcze okazję na zwycięstwo w ostatnich sekundach meczu, niestety, Albi, po dobrej indywidualnej akcji, minimalnie przestrzelił…

W drugim meczu spotkaliśmy się z Gospodarzami turnieju, mocną i sympatyczną drużyną UKS SMS I Łódź, remisując 0:0.

W pierwszej połowie zaatakowaliśmy i uzyskaliśmy lekką przewagę, a sędzia, niestety, nie gwizdnął nam ewidentnego karnego po faulu na Gulim.

Druga część spotkania przyniosła walkę, akcje w obie strony…, raz mieliśmy niesamowite szczęście, kiedy Fornal wybił z linii bramkowej piłkę, zmierzającą do bramki po świetnej obronie Oliego w beznadziejnej sytuacji. Chwilę później drżeliśmy o naszego bramkarza, który, po ofiarnej interwencji i rzucie pod nogi napastnika SMS, długo nie mógł podnieść się z boiska. Na szczęście pomogła interwencja turniejowego lekarza…

Następne spotkanie zagraliśmy z mocnym zespołem POLONII Bydgoszcz, zwyciężając 2:1. Polonia (dawny CHEMIK Bydgoszcz), to zespół, z którym się jeszcze bezpośrednio nie spotkaliśmy, mimo iż wygrała organizowany przez nas w ubiegłym roku w Swarzędzu turniej KRONO ARENA CUP 2012 i „minęliśmy” się z nią tydzień temu w Gdyni, gdzie Polonia wygrała BALTIC FOOTBALL SUMMER CUP 2013.

Zaczęliśmy „z wysokiego C” i mieliśmy świetne okazje na objęcie prowadzenia po bombie Albiego w poprzeczkę i strzale Bartka nad bramką. Dusiliśmy i udokumentowaliśmy naszą przewagę bramką Łukasza, który dobił swój własny strzał, sparowany przez golkipera bydgoszczan. Kilka minut później, będący „w gazie”, Łukasz podwyższył na 2:0, po pięknej solowej akcji lewą stroną boiska i strzale lewą nogą z ostrego kąta, w długi róg, od słupka. Do końca meczu trwała twarda walka i było nerwowo, a emocje spotęgował sędzia, który odgwizdał karnego „z kapelusza”, po pięknym, czystym wślizgu Przebiera, pozwalając Polonii zdobyć kontaktowego gola…

W czwartym niedzielnym meczu naprzeciwko Lidera Swarzędz ponownie stanęła LEGIA Warszawa, której tym razem ulegliśmy 0:3. To był mecz, w którym to my prowadziliśmy gę, a warszawiacy strzelali bramki po naszych błędach.

Dość szybko, po dwóch „klopsach” naszego bramkarza, zrobiło się 0:2, co skutecznie odebrało nam ochotę do gry…, a trudy turnieju, rozgrywanego w potwornym skwarze, w promieniach palącego słońca, spowodowały, że nie byliśmy już tym zespołem, który dzień wcześniej, od stanu 0:2 w meczu z Legią był w stanie doprowadzić do remisu. I to, że przez większą część meczu prowadziliśmy grę i mieliśmy przewagę nic nie znaczyło, bo koledzy z Warszawy krótko przed końcem, strzałem z dystansu „dobili nas”, ustalając wynik meczu na 3:0.

Taki wynik spotkania przyjmujemy z godnością i nie szkodzi on oczywiście w żaden sposób naszej boiskowej przyjaźni z kolegami z Legii, sympatycznym układom naszych rodziców z rodzicami z Warszawy oraz znajomości naszych Trenerów (Łukasza K. i Łukasza W.), które datują się od Halowych Mistrzostw Polski 2011 rozegranych w Głuchołazach… Do zobaczenia J

W ostatnim dla nas meczu ŁÓDŹ SMS CUP 2013, który decydował o tym, czy znajdziemy się w turniejowej „dziesiątce” spotkaliśmy się z RADOMIAKIEM Radom, ulegając 0:1, po spotkaniu, będącym pokazem nieudolności arbitra i wyjątkowej brutalności naszych rywali. Od początku meczu byliśmy „cięci równo z trawą”, co spotykało się z aprobatą rodziców z Radomia, a czemu nie potrafił się przeciwstawić sędzia.

Pozwalając sobie w tym miejscu na drobną dygresję należy stwierdzić, że poziom sędziowania piłki dziecięcej w Polsce pozostawia wiele do życzenia, ponieważ, tak jak w przypadku tego meczu, sędzia, który zdecydowanie nie „chłodzi” rozpalonych głów boiskowych brutali karami dyscyplinarnymi, sankcjonuje w ten sposób zagrania, mogące skończyć się naprawdę ciężkimi kontuzjami…

Ambitną walkę do końca spotkania, prowadzoną po bardzo przypadkowym prowadzeniu radomian, po strzale z rzutu wolnego, którego nie było, a który arbiter, chyba tak sobie, „gwizdnął”, mimo iż naprawdę brakowało nam już sił, okupiliśmy poważnie wyglądającymi kontuzjami Ptaszka i Kacpra D., którym pomocy musiał udzielić lekarz turnieju, zalecając wizyty u lekarza specjalisty po powrocie do domu. Mamy nadzieję, że nic poważnego się nie stało i nasi koledzy będą wkrótce w pełni sił…

Mocno ucierpiał w tym meczu także Bartek, którego brutale z Radomia kopali nawet wtedy, kiedy nie miał piłki, przy biernej postawie sędziego, bo na kary wobec radomian zdecydował się dopiero po tym, kiedy nasi piłkarze nie mieli praktycznie siły, aby samodzielnie podnieść się z boiska po „kosach” od tyłu lub popychaniu w plecy, w pełnym biegu… Na pewno nie o taki styl gry chodzi w piłce nożnej, szczególnie dziecięcej i szkoda, że PZPN nie uczy swoich „wysłańców” jak mają sędziować mecze dzieci.



Na zakończenie turnieju dostaliśmy piękny puchar za 11 miejsce, które ostatecznie w Łodzi zajęliśmy, medale z mottem turnieju: „Nieważny jest wynik, ważna jest gra, liczy się zabawa na 102 !!!” oraz drobne upominki, a po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia ojciec Ptaszka, obchodzącego dziś 9 urodziny (było dużo cukierków i „sto lat” dla jubilata), zwany Ptaszorem, odśpiewał nam solo: „Puchar jest nasz, on do Lidera należy, nie damy nikomu, weźmiemy do domu, ten puchar do nas należy”…



Podsumowując chcielibyśmy bardzo podziękować gospodarzom i sponsorom turnieju ŁÓDŹ SMS CUP 2013 za bardzo profesjonalną organizację, rozmach zawodów, przyjazną nam atmosferę, jakość SMS-owych boisk i całą piękną oprawę tego stojącego na wysokim poziomie piłkarskim turnieju.

SMS-ie - DZIĘKUJEMY !!!     ZA ROK CHĘTNIE PRZYJEDZIEMY !!!



Ten turniej był dla nas pięknym, sportowo i emocjonalnie, zakończeniem długiego sezonu, który, jak żaden z wcześniejszych, był dla nas naprawdę bardzo męczący, ale jednocześnie bardzo dobry „wynikowo”, bo przyniósł nam między innymi 7 miejsce w REDECO CUP we Wrocławiu, zwycięstwo w JUNIOR CUP w Warszawie, 6 miejsce w BALTIC CUP w Gdyni oraz 4 miejsce w Grupie Mistrzowskiej Ligi Okręgowej Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Po raz kolejny udowodniliśmy, że praca naszych Trenerów i nasza nie idzie na marne i LIDER SWARZĘDZ 2003 może i potrafi walczyć, jak równy z równym, z najlepszymi zespołami naszego rocznika w kraju. Przy okazji serdecznie dziękujemy za ciężką pracę z nami przez cały sezon Trenerowi Łukaszowi (ksywa „Kapsel”) i Trenerowi Arkowi (ksywa „Piasek”).

Teraz przed nami zasłużony wakacyjny odpoczynek, a po nim sierpniowy obóz w Szczecinku, na którym przygotowywać się będziemy do kolejnego sezonu i kolejnych etapów piłkarskiej przygody naszego życia…





STATYSTYKI TURNIEJU:



LIDER w Łodzi – 11 meczy, w tym 4 zwycięstwa, 3 remisy i 4 porażki, bilans bramkowy 21:18.



Najlepszy zawodnik Lidera na turnieju, otrzymujący nagrodę organizatorów turnieju (piękny markowy zegarek)  – Albert Żerkowski.



Zdobywcy bramek dla Lidera:

Albert Żerkowski – 9, Łukasz Grodzki, Bartek Łuczak i Dominik Zaborniak – po 3, Kacper Fornalkiewicz, Dawid Gulczyński i Wiktor Przebieracz – po 1.



Wyniki turnieju:
1. RAKÓW Częstochowa

2. LECH Poznań

3. FCB ESCOLA VARSOVIA Warszawa

4. WARTA Poznań

5. SF WILANÓW

6. MKS Żory

7. LEGIA Warszawa

8. UKS SMS I Łódź

9. RADOMIAK Radom

10. POLONIA Warszawa

11. UKS LIDER Swarzędz

12. POLONIA Bydgoszcz

13. AS PROGRES Kraków

14. FC ACADEMY Wrocław

15. UKS SMS II Łódź

16. MAZOVIA Tomaszów Mazowiecki

17. AP Oleśnica

18. WIDOK Skierniewice

19. GKP TARGÓWEK Warszawa

20. ŁKS Łódź

21. MOSiR Jastrzębie Zdrój

22. WIDZEW Łódź

23. UKS SMS III Łódź

24. GKS Bełchatów

25. GKS Katowice

26. ZAGŁĘBIE Sosnowiec

27. DAP Toruń

28. MILAN Soccer

29. SKS Lublin

30. GKS Ksawerów



Przemysław Vogel